13. Kredytowe oferty w sklepach

Kupując coś na raty, zazwyczaj jakiś sprzęt elektroniczny, wyposażenia domu, zwykle nie zastanawiamy się nad tym, na jakiej zasadzie to działa. Tymczasem okazuje się, że nabywając cokolwiek w systemie ratalnym, podpisujemy najzwyczajniejszą w świecie umowę kredytową z bankiem, który akurat obsługuje dany sklep. To zaś oznacza, że zwlekanie ze spłatą rat lub wręcz ich unikanie, skutkuje takimi samymi konsekwencjami jak w przypadku kredytu zaciągniętego w placówce bankowej.
Dodatkowo takie kredyty w sklepach są znacznie droższe od swoich standardowych odpowiedników, ponieważ prowizja jest naliczana nie tylko bankowi, ale również… sklepowi. Innym kosztem obarczanym kredytobiorcę jest konieczność zapłacenia także za ubezpieczenie kredytu, chociaż zgodnie z prawem takiego obowiązku i przymusu nie ma. Niestety wiele sklepów, gdy klient zna swoje prawa i odmawia płacenia ubezpieczenia, nagle odmawia udzielenia sprzedaży ratalnej tłumacząc to tym, że bank odrzucił nasz wniosek, a nas samych uznał za niewypłacalnych…